Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą Refleksje

Final Fantasy VII. Gra, która została ze mną na 30 lat

No cześć. Bardzo dawno pisałem tutaj o retro graniu i o graniu w ogóle ( ostatnio był Counter-Strike ), ale znowu mnie naszło, żeby pogrzebać trochę w pamięci. A mam w pamięci zupełnie przypadkową pozycję, która potrafiła ustawić mi na lata kierunek, jakie gry będę wybierał i czego będę w nich szukał. Ustawianie kierunku w co grać. Chyba nie wspominałem (a może i wspominałem). Moja historia z grami zaczęła się bardzo wcześnie, nawet jak na dzisiejsze standardy, bo gdzieś w drugiej klasie podstawówki, czyli na początku lat 90. I co najważniejsze - ja się o to wcale nie prosiłem! 😁 Jako dziecko nie miałem pojęcia, czym właściwie jest komputer, do czego służy i dlaczego dorosłym tak bardzo zależy na tym, żeby go mieć. Pamiętam tylko jak przez mgłę podróż pociągiem i pudło leżące w schowku nad głowami w przedziale. Na pudle było napisane Commodore 64 , a ja oczywiście nie wiedziałem, co to znaczy, ale byłem z siebie cholernie dumny, bo ludzie w przedziale py...

10 sposobów na życie

Tak astanawiam się, dlaczego internet sprowadza skomplikowane ludzkie doświadczenia do prostych porad typu "10 sposobów na…”- jakby życie można było naprawić według gotowej instrukcji. Instrukcja obsługi człowieka. Pełno jest takich artykułów, było pełno kiedyś, jest pełno dzisiaj i pewnie za dziesięć lat nadal ktoś będzie pisał "7 sposobów na.., "10 tricków jak..". Myślę, że jako cywilizacja doszliśmy do momentu, w którym nawet nuda wymaga instrukcji obsługi, zamiast usiąść i pomyśleć, co właściwie chcemy robić. Jest sobie typowy poradnik. Pal licho, kiedy dotyczy rzeczy, które można potraktować jak instrukcję. Jak domowym sposobem odetkać rurę w odpływie zlewu, jak wyczyścić przypaloną patelnię - też szukałem. Mam konkretny problem, konkretną czynność i jakiś w miarę konkretny rezultat; jak ktoś napisze mi, że soda oczyszczona może pomóc na coś tam, a ja to sprawdzę i okaże się, że fak...

Cyfrowy minimalizm w praktyce: Mój rok bez powiadomień.

"W tym artykule podsumowuję prawie rok życia bez mediów społecznościowych, powiadomień i ciągłego korzystania z telefonu. Opisuję, jak cyfrowy minimalizm poprawił moją koncentrację, spokój i podejście do codziennych obowiązków, ale jednocześnie ujawnił problem ciągłej potrzeby zajmowania czymś wolnego czasu. Z czasem zauważyłem, że nie każda aktywność musi mieć konkretny cel, sens czy przynosić efekty." Prawie rok bez social mediów - co się zmieniło? Cześć. Mija prawie rok od założenia tego bloga i mojego oficjalnego przejścia na emeryturę z internetu. No dobra, może nie całkiem ale powiedziałbym, że zostałem takim trochę dziadem w internecie. Od prawie roku nie mam właściwie żadnych profili na portalach społecznościowych i aplikacjach typu LinkedIn, pozbyłem się nawet tych wszystkich trywialnych rzeczy, czyli powiadomień w telefonie, zegarku i innych urządzeniach, które informowały mnie o tym, że ktoś właśnie coś polubił, odpisał albo że a...

Katharsis w trzech akordach: Moja nostalgia w muzyce.

"W tym wpisie piszę o tym, jak muzyka i piosenki potrafią wywołać moje katharsis: emocjonalne uwolnienie. To osobista refleksja o nostalgii, muzyce i zapominaniu, że słuchanie też ma wartość." Włącz dzisiaj jakąś starą piosenkę. Nie tę, którą słyszałeś miesiąc temu. Tylko utwór, który kiedyś znałeś na pamięć. Taki, przy którym siedziałeś w swoim pokoju, patrząc przez okno. Taki, który leciał w słuchawkach podczas powrotów do domu. Taki, który przez pewien czas był częścią ciebie. Nie rób przy tym niczego. Dzisiaj. Współczesny świat odebrał mi chyba umiejętność słuchania ale nie dlatego, że muzyki jest mniej czy coś, bo jest wręcz odwrotnie. Myślę sobie.. że potrafię grać na kilku instrumentach. Potrafię tworzyć muzykę. Nie jestem w tym wybitny, ale wystarczająco dobry, żeby odgrywać melodie, które lubię. Rozumiem jej konstrukcję, sły...

Tęsknię za kilkoma chwilami, które zdarzyły się w dzieciństwie.

Człowiek przestaje mówić było świetnie albo było fatalnie i zaczyna mówić było różnie, ale pewne chwile były naprawdę piękne. Mam czasem takie chwile, że bardziej niż w przyszłość, patrzę w bok - w jakąś szczelinę w czasie, przez którą na chwilę zaglądam do dawnych lat. W ciągu dnia albo wieczorem potrafi mnie nagle złapać wspomnienie tak gęste, że dosłownie czuję, jakbym na kilka sekund się tam przeniósł. Nie tylko obraz, ale też światło, zapach i spokój, którego dzisiaj trochę mi brakuje. Lata 90. Widzę swój pokój, ładnie oświetlony przez wpadające smugi letniego słońca. Ciepło dnia rozlewa się po ścianach, kurz tańczy w powietrzu, a ja siedzę gdzieś między łóżkiem a telewizorem, w świecie, w którym największym problemem jest to, czy dziś zagram jeszcze jedną planszę, czy już wyjść na podwórko. Za chwilę scena się zmienia: zeskakuję po schodach, wybiegam na dwór, ktoś krzyczy, że gramy, ktoś się huśta na huśtawce, ktoś zbiega ze ślizgawki (pamiętam nawet ten odgłos) , kt...

Czuję się na 25 lat ale kolano wie swoje.

Mam 40+ lat i dalej czuję się na jakieś 25. Nie wiem, czemu akurat tyle - może to ostatni wiek, kiedy człowiek ma jeszcze w miarę świeży entuzjazm, ale już nie jest kompletnie głupi. W każdym razie w środku nadal mam dwadzieścia parę, tylko ciało coraz częściej przypomina mi, że ma własny kalendarz. Z perspektywy czasu widzę, że byłem chaotyczny, lekkomyślny, taki "wszystko naraz" . Dziś łapię się na tym, że szukam spokoju, zaczynam bardziej świadomie dozować emocje, wyciszać się. Nie wiem czy to chwilowe czy już długotrwałe.. Gry, które straciły magię Jako dzieciak dostałem PC‑ta około 14 roku życia. Granie, instalowanie, defragmentacja, formatowanie, ponowne instalowanie, sprawdzanie, itp. Dzięki temu dzisiaj naprawdę nieźle ogarniam komputery, sprzęt i internet, bo całe dojrzewanie spędziłem na grzebaniu w systemie i sprzęcie. No bo wiesz, gra nie działa, a grać się chce. Mama mówi: Spać! A ja: Mama, jeszcze tylko 10 minut. Wtedy też obiecywałem sobie, że ja...

Bycie "na czasie", które nic nie zmienia.

Nie jestem już na bieżąco. Od ponad pół roku żyję w równoległym wszechświecie: bez newsów, bez pasków grozy i bez " pilne " co pięć minut. Zero tvn, tvp, wp, onetu, polsatu, itp. Żadnych pasków o katastrofach, żadnych ekspertów od wszystkiego. Facebook, LinkedIn wyłączone, wyciszone yyy.. właściwie to usunięte . I nie tylko niczego mi nie brakuje. Ja nawet nie czuję potrzeby tam zaglądać - co jest o tyle ciekawe, że kiedyś sprawdzałem newsy częściej niż lodówkę. Jak tak sobie patrzę wstecz, to całe wcześniejsze bycie na bieżąco dawało mi mniej więcej tyle, że mogłem w rozmowie z randomowym człowiekiem w pracy, wtrącić jedno zdanie więcej. - "No widziałem, widziałem, straszne co się dzieje w... " I tu wstaw sobie dowolny kraj lub miasto.. i masz większość rozmów przy kawie, ogarnięte bez wysiłku. Po takiej wymianie zdań i tak nic się nie zmieniało. On miał swoje zdanie, ja swoje, świat szedł dalej. Jedyna różnica była taka, że miałem wyższe ciśnieni...

AI kontra własna głowa

Czy da się jeszcze odzyskać sprawczość? Nie pracuję z kodem codziennie ale jak już pracuję, to od jakiegoś czasu łapię się na pewnej rzeczy. Niby rozwiązuję problemy szybciej niż kiedykolwiek, niby mam pod ręką narzędzia, o których jeszcze kilka lat temu mogliśmy tylko pomarzyć, a mimo to coraz częściej pojawia się w głowie mała, niepokojąca myśl: czy ja właściwie zapamiętuję jeszcze cokolwiek z tego, co robię? Rozwiązania pojawiają się błyskawicznie. Problem, prompt, odpowiedź i gotowy kod. Trzydzieści sekund i jedziemy dalej. Tylko że kiedy wracam do podobnego problemu tydzień później, orientuję się, że nie pamiętam ani rozwiązania, ani nawet drogi, która do niego prowadziła. Zostaje tylko wrażenie, że gdzieś to już widziałem. Płytki umysł. Kiedy zacząłem się nad tym zastanawiać, przypomniała mi się książka "Płytki umysł" Nicolasa Carra , który opisywał, że internet, zamiast tylko rozszerzać nasze możliwości, zaczyna też powoli zmieniać sposób, w jaki działa...

Pięć gwiazdek do średniości

Gwiazdki prawdę ci powiedzą? Niekoniecznie. Zacznijmy od banału, który wszyscy znamy: oceny są subiektywne . I dopóki to zdanie brzmi jak cytat z podręcznika, wszystko jest w porządku, bo brzmi mądrze i niegroźnie. Gdy uświadomimy sobie konsekwencję tego banału, to zauważamy, że oceny nie mierzą żadnej jakości.. tylko mierzą ludzi. Kiedy weganin idzie do restauracji, w której nie ma ani jednej opcji wege, to bardzo rzadko wychodzi z myślą: " to nie miejsce dla mnie, świat jest różnorodny, idę dalej" . On raczej wychodzi z poczuciem bycia zlekceważonym, które po powrocie do domu materializuje się w postaci jednej gwiazdki i komentarza o braku szacunku. I z jego perspektywy to jest uczciwe, bo przecież ocenia swoje doświadczenie, a doświadczenie było złe. Dokładnie ten sam mechanizm uruchamia się po drugiej stronie, kiedy mięsożerca wpada do modnego baru z sałatkami, hummusem i kombuchą. Przegląda menu w poszukiwaniu czegokolwiek, co choćby symbolicznie przypomin...
🔐 Portfele BRC-100 / BSV
Połącz kompatybilny portfel BSV z tym blogiem.
Dowiedz się więcej →
🟢 Portfel połączony
Identity Public Key