Przejdź do głównej zawartości

Posty

Final Fantasy VII. Gra, która została ze mną na 30 lat

No cześć. Bardzo dawno pisałem tutaj o retro graniu i o graniu w ogóle ( ostatnio był Counter-Strike ), ale znowu mnie naszło, żeby pogrzebać trochę w pamięci. A mam w pamięci zupełnie przypadkową pozycję, która potrafiła ustawić mi na lata kierunek, jakie gry będę wybierał i czego będę w nich szukał. Ustawianie kierunku w co grać. Chyba nie wspominałem (a może i wspominałem). Moja historia z grami zaczęła się bardzo wcześnie, nawet jak na dzisiejsze standardy, bo gdzieś w drugiej klasie podstawówki, czyli na początku lat 90. I co najważniejsze - ja się o to wcale nie prosiłem! 😁 Jako dziecko nie miałem pojęcia, czym właściwie jest komputer, do czego służy i dlaczego dorosłym tak bardzo zależy na tym, żeby go mieć. Pamiętam tylko jak przez mgłę podróż pociągiem i pudło leżące w schowku nad głowami w przedziale. Na pudle było napisane Commodore 64 , a ja oczywiście nie wiedziałem, co to znaczy, ale byłem z siebie cholernie dumny, bo ludzie w przedziale py...

UTXO. Jak działa i dlaczego Bitcoin wygląda jak gotówka.

"UTXO to najprościej mówiąc, niewydane kawałki Bitcoina, które działają bardziej jak banknoty niż saldo na koncie bankowym - gdy je wydajesz, znikają i powstają nowe. Co dzieje się pod spodem każdej transakcji Bitcoin i dlaczego model UTXO ma takie znaczenie." O co w ogóle chodzi z UTXO? Jakiś czas temu uczestniczyłem w wykładzie o blockchain i kryptowalutach ale mimo kilkunastu lat w temacie, słuchało mi się go zaskakująco ciężko. Po pierwsze: prowadzący liznął temat i nic poza tym. Po drugie: wątpię, że ktokolwiek to zrozumiał. Pomyślałem, że może od czasu do czasu wrzuce tutaj artykuł, w których będę tłumaczył terminologię blockchain łopatologicznie. Będę skupiał się na Bitcoin SV, ale wiedzę można spokojnie odnosić również do BTC - tam, gdzie są różnice, wyraźnie je wyjaśnię. Większość tekstów o UTXO skupia się na skrócie i definicji, a nie na tym, jak Ty faktycznie wydajesz bitcoina - przez to ...

10 sposobów na życie

Tak astanawiam się, dlaczego internet sprowadza skomplikowane ludzkie doświadczenia do prostych porad typu "10 sposobów na…”- jakby życie można było naprawić według gotowej instrukcji. Instrukcja obsługi człowieka. Pełno jest takich artykułów, było pełno kiedyś, jest pełno dzisiaj i pewnie za dziesięć lat nadal ktoś będzie pisał "7 sposobów na.., "10 tricków jak..". Myślę, że jako cywilizacja doszliśmy do momentu, w którym nawet nuda wymaga instrukcji obsługi, zamiast usiąść i pomyśleć, co właściwie chcemy robić. Jest sobie typowy poradnik. Pal licho, kiedy dotyczy rzeczy, które można potraktować jak instrukcję. Jak domowym sposobem odetkać rurę w odpływie zlewu, jak wyczyścić przypaloną patelnię - też szukałem. Mam konkretny problem, konkretną czynność i jakiś w miarę konkretny rezultat; jak ktoś napisze mi, że soda oczyszczona może pomóc na coś tam, a ja to sprawdzę i okaże się, że fak...

Nowe platformy społecznościowe, stary internet i problemy też stare.

"W tym artykule przyglądam się temu, dlaczego każda nowa platforma internetowa z czasem zaczyna przypominać poprzednią. Feed, algorytmy, monetyzacja i walka o uwagę wracają jak bumerang, nawet gdy platforma miała być od nich ucieczką." Dobry pomysł, skończył na feedzie. Założyłem konto na Substacku jakiś czas temu, podoba mi się idea tego miejsca. Podstawowe publikowanie jest darmowe, bez opłat i jest za friko newsletter. Wydaje się spoko. Ja piszę. Ktoś zapisuje się na mój newsletter i dostaje tekst prosto do skrzynki. Dlatego nawet dorzuciłem go na bloga bez całej zabawy w ustawianie DNS-ów, serwerów pocztowych itd. No tego, a wiesz co później zrobili ludzie z Substacka? Dodali feed i roleczki 😎 Czyli zje-psuli taką fajną ideę. Wszedłem sobie kilka dni temu na Substacka dorzucić artykuł z bloga i przeczytałem tam tekst jednego gościa - twórcy. Odebrałem go jako klasyczne narzekanie na to, że platforma zaczęła zmieniać mechanikę, ...

Mikropłatności na blogu. Ile zapłaciłbyś za tekst?

Masz te pięć groszy i pisz dalej. Internet zaczął bardzo poważnie traktować pieniądze. Wchodzisz na stronę i zanim zdążysz się dowiedzieć, czy autor rzeczywiście miał coś ciekawego do powiedzenia, pojawia się ściana: 29,99 zł miesięcznie, ewentualnie 7,99 zł za pojedynczy tekst. Wartość takich rzeczy jest przecież subiektywna. Dla jednego tekst będzie wart złotówkę, dla drugiego pięć groszy, a dla trzeciego nawet tych pięciu groszy będzie szkoda. I żeby było jasne - nie mam z tym jakiegoś wielkiego problemu - nie wiem co będę czytał/nie płacę 😁.  Dlaczego właściwie płatność musi zaczynać się od abonamentu? Muszę z góry deklarować, że przez najbliższy miesiąc będę regularnie czytał to za co zapłaciłem? Ja w zwyczaju nie mam wydawania 29,99zł a później machnąć ręka: "a dobra tam" . A tak? Płacisz, czytasz ten płatny tekst a później uznajesz, że nie był wart złotówki. W głowie miałbym pewnie myśl, że złamanego grosza bym nie dał ale.. blockchain p...
🔐 Portfele BRC-100 / BSV
Połącz kompatybilny portfel BSV z tym blogiem.
Dowiedz się więcej →
🟢 Portfel połączony
Identity Public Key