Przejdź do głównej zawartości

Posty

Kiedy TPS rośnie szybciej niż liczba ludzi, którzy rozumieją, co to znaczy

Otwierasz internet,  jakiś CoinGecko newsletter, Medium, cokolwiek i co jakiś czas ktoś ogłasza, że właśnie przebił barierę 1 miliona TPS, 2 milionów TPS, 10 milionów TPS, a jak się dobrze rozejrzysz, to na pewno znajdzie się i 15 milionów TPS. Jak już zmyślać, to na grubo . Liczby lecą w górę jak w starych reklamach proszku do prania: "teraz o 30% więcej bieli".   Także ten - dziś będzie o blockchain, o TPS i szybkości sieci. TPS, czyli o czym my tu gadamy Zanim ktoś się zdąży oburzyć w komentarzach, to doprecyzuję: TPS (transactions per second) to po prostu liczba transakcji, które dana sieć jest w stanie przetworzyć i zapisać w ciągu jednej sekundy. W klasycznych systemach płatniczych, tym TPS chwalą się Visa i Mastercard; w blockchainach TPS stało się ulubionym miernikiem szybkości, bo łatwo go wrzucić na slajd: ładna, okrągła cyferka. W praktyce to nic innego jak przepustowość: ile transakcji jest w stanie przejechać przez sieć w jednostce czasu, przy za...

Scroll zamiast relacji

Media społecznościowe "łączą ludzi" Ta obietnica nie tyle się spełniła, co wypaliła jak neon.  Social media są większe niż kiedykolwiek ale z każdym rokiem robią się coraz mniej "społecznościowe". Coraz bardziej przypominają fabryki treści , do których czasem wpadają ludzie, ale nikt już nie pamięta po co właściwie wszedł. Od znajomych do taśmy. Pamiętam ( FB już nie posiadam ) jeszcze te czasy, kiedy Facebook był dla znajomych: wchodziłeś, żeby zobaczyć, kto wrzucił zdjęcie z wakacji, kto się właśnie zaręczył, a kto kupił nowe auto. Wtedy wyglądało to jak przedłużenie życia towarzyskiego; czasem się nawet popisało. Jednak ktoś tam w biurze Facebooka, policzył sobie w excelu, że relacje pomiędzy ludźmi nie płacą rachunków. Zaczęły się algorytmy, testy A/B i optymalizacje pod użytkownika. Szybko się okazało, że to czy zobaczysz post koleżanki z pracy, zależy od tego, jak wypada w walce o Twoją uwagę z filmikiem:  "10 szokujących rzeczy, jakie robi...

Fałszywe poczucie kompetencji cyfrowych

Mit "on ogarnia komputer". Kiedy ostatnio rozmawiałem z córką o komputerach, miałem wrażenie, że patrzę na miniaturową wersję całego naszego dorosłego społeczeństwa, tylko bez karty płatniczej, kredytu i konta na Facebooku. Córka - lat osiem - mówi mi, że ona to nie wie, jak ten kolega z klasy potrafi i wie, co nacisnąć w komputerze, na którym gra w Robloxa czy Minecrafta - Tato jak to jest, że on wie, jak tam chodzić, jednocześnie naciskać myszkę, skakać, otwierać ekwipunek, robić rzeczy.  Ona tego tak nie ogarnia. On ogarnia. On "zna się na komputerach" . I ja patrzę na nią, słucham o tym koledze z klasy i myślę sobie: oto narodził nam się mały specjalista IT, który w oczach rówieśników jest bogiem technologii, bo potrafi trzymać palec na W, jednocześnie klikać myszką i nie gubić się w menu. Więc tłumaczę, że klikanie myszką i wciskanie klawiatury to nie jest żadna umiejętność, tylko trochę jak z nauką chodzenia po schodach: na początku dziwne, a po...

Boty nie lubią PoW

Bo boty to odkurzacze. Jak człowiek zakłada stronę w internecie, to sobie wyobraża, że wchodzi tam pani Kasia z pracy, jakiś random z Wykopu albo jeszcze ktoś przypadkowy. A potem patrzysz w logi i widzisz ruch z dziwnych sieci komórkowych, operatorów z drugiego końca świata i egzotycznych ASN-ów. Oficjalne raporty z ostatnich lat mówią, że około połowa globalnego ruchu w sieci pochodzi od botów - w 2023 było to mniej więcej 49-50% , a w 2024 automatyczny ruch pierwszy raz przebił ruch ludzki i dobił do 51% . Jeżeli skupimy się na konkretnych miejscach w internecie, to ten udział jest jeszcze wyższy: blogi = 65% , punkty API = nawet 90% ! I to mówimy tylko o tym, co da się względnie łatwo rozpoznać na podstawie źródeł IP i charakterystyki ruchu. Czyli: statystycznie rzecz biorąc, co drugi gość na twojej stronie.. to skrypt. robots.txt Stary internet opierał się na dość prostym założeniu, że jak jest sobie bot, to umie czytać. Od tego był plik robots.txt - zwykły tekst w ka...

Załóż stronę WWW

To może wyglądać jak zrzędzenie,  ale nie, to tylko kolejny przykład absurdów dzisiejszego internetu.  Miałem ( bo już nie mam ) w znajomych na FB ludzi, których widziałem raz w życiu. Ktoś z wesela sprzed 15 lat, kolega kolegi z pracy, typ z kursu, na którym byłem pół dnia. Nigdy z nimi nie gadałem, ale z jakiegoś powodu siedzieli mi w kontaktach, jakbym miał im kiedyś pożyczać wiertarkę. No więc zbierałem dalej. Patrzę znajoma twarz - klik i "dodaj do znajomych", bez większego sensu. Tak z pewnością robiło wiele osób, gdy powstał FB i po raz pierwszy rejestrował się na platformie. A potem przychodzi moment, w którym ktoś spośród nas, zakłada biznes i nagle patrzy na tę listę jak na coś więcej niż przypadkowy zbiór ludzi. No przecież tyle lat mówiono nam, że liczby mają znaczenie, to trudno się dziwić, że zaczynamy wierzyć, że biznes też się z nich robi. I tak powstają te wszystkie profile firmowe, które istnieją głównie dlatego, że powinny istnieć. Jakby sa...