Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą cyfrowy minimalizm

Cyfrowy minimalizm w praktyce: Mój rok bez powiadomień.

"W tym artykule podsumowuję prawie rok życia bez mediów społecznościowych, powiadomień i ciągłego korzystania z telefonu. Opisuję, jak cyfrowy minimalizm poprawił moją koncentrację, spokój i podejście do codziennych obowiązków, ale jednocześnie ujawnił problem ciągłej potrzeby zajmowania czymś wolnego czasu. Z czasem zauważyłem, że nie każda aktywność musi mieć konkretny cel, sens czy przynosić efekty." Prawie rok bez social mediów - co się zmieniło? Cześć. Mija prawie rok od założenia tego bloga i mojego oficjalnego przejścia na emeryturę z internetu. No dobra, może nie całkiem ale powiedziałbym, że zostałem takim trochę dziadem w internecie. Od prawie roku nie mam właściwie żadnych profili na portalach społecznościowych i aplikacjach typu LinkedIn, pozbyłem się nawet tych wszystkich trywialnych rzeczy, czyli powiadomień w telefonie, zegarku i innych urządzeniach, które informowały mnie o tym, że ktoś właśnie coś polubił, odpisał albo że a...

Bycie "na czasie", które nic nie zmienia.

Nie jestem już na bieżąco. Od ponad pół roku żyję w równoległym wszechświecie: bez newsów, bez pasków grozy i bez " pilne " co pięć minut. Zero tvn, tvp, wp, onetu, polsatu, itp. Żadnych pasków o katastrofach, żadnych ekspertów od wszystkiego. Facebook, LinkedIn wyłączone, wyciszone yyy.. właściwie to usunięte . I nie tylko niczego mi nie brakuje. Ja nawet nie czuję potrzeby tam zaglądać - co jest o tyle ciekawe, że kiedyś sprawdzałem newsy częściej niż lodówkę. Jak tak sobie patrzę wstecz, to całe wcześniejsze bycie na bieżąco dawało mi mniej więcej tyle, że mogłem w rozmowie z randomowym człowiekiem w pracy, wtrącić jedno zdanie więcej. - "No widziałem, widziałem, straszne co się dzieje w... " I tu wstaw sobie dowolny kraj lub miasto.. i masz większość rozmów przy kawie, ogarnięte bez wysiłku. Po takiej wymianie zdań i tak nic się nie zmieniało. On miał swoje zdanie, ja swoje, świat szedł dalej. Jedyna różnica była taka, że miałem wyższe ciśnieni...

AI kontra własna głowa

Czy da się jeszcze odzyskać sprawczość? Nie pracuję z kodem codziennie ale jak już pracuję, to od jakiegoś czasu łapię się na pewnej rzeczy. Niby rozwiązuję problemy szybciej niż kiedykolwiek, niby mam pod ręką narzędzia, o których jeszcze kilka lat temu mogliśmy tylko pomarzyć, a mimo to coraz częściej pojawia się w głowie mała, niepokojąca myśl: czy ja właściwie zapamiętuję jeszcze cokolwiek z tego, co robię? Rozwiązania pojawiają się błyskawicznie. Problem, prompt, odpowiedź i gotowy kod. Trzydzieści sekund i jedziemy dalej. Tylko że kiedy wracam do podobnego problemu tydzień później, orientuję się, że nie pamiętam ani rozwiązania, ani nawet drogi, która do niego prowadziła. Zostaje tylko wrażenie, że gdzieś to już widziałem. Płytki umysł. Kiedy zacząłem się nad tym zastanawiać, przypomniała mi się książka "Płytki umysł" Nicolasa Carra , który opisywał, że internet, zamiast tylko rozszerzać nasze możliwości, zaczyna też powoli zmieniać sposób, w jaki działa...

RSS nie jest martwe.

RSS: Dobre wino kontra sikany bełt z Biedry. Dzisiejszy internet pewnie by smakował jak sikany bełt: słodki, tani, kolorowy, łatwo wchodzi i następnego dnia boli głowa. Tak teraz jest: scroll, scroll, scroll, reklama, drama, kurs, wojna, piesek, AI, crypto, kolejna reklama, a między tym wszystkim siedzi sobie człowiek - niby obecny ale mentalnie wymęczony. Internet miał nas łączyć, tymczasem połączył głównie reklamy z naszym zmęczeniem. Ostatnio przeglądałem sobie bloga takiego gościa, którego od czasu do czasu czytam. Facet techniczny, konkretny, trochę fizyki, trochę systemów, bez marketingowej piany; ogólnie uważam go za bardzo ogarniętego. Na jego stronie był wpis o tym, że przeprowadził się z San Francisco do mniejszego miasta, potem że odciął się od sociali i informacji z głównego nurtu, a na końcu napisał kilka zdań o RSS i o tym, że trafił na ciekawy blog technologiczny i był zawiedziony, bo nie było w nim linka do RSS.  Miałem takie  "Ooo" .  ...

Going analog: Świadomy trend na 2026

Ramen internetu i ziemniaki analogu. Lubisz ramen? Ja lubię, k-o-c-h-a-m ramen. Ale jeśli jesz ramen trzy razy dziennie, przez pół roku, to w końcu przychodzi ten dzień, kiedy stoisz nad miską i myślisz: "Ja już nie chcę, ja już nie mogę, ja chcę.. ziemniaki" . Tak mniej więcej wygląda moment " going analog ", jak po paru latach tego internetowego żarcia, nagle budzisz się z refluksem informacyjnym, patrzysz w telefon i masz wrażenie, że Twój mózg ma biegunkę. Scroll zamiast myślenia Popatrz na dzisiejszy internet. Serwisy newsowe to taśma produkcyjna treści, social media karmią Cię ściekiem, a generatywne AI dba o to, żeby nigdy Ci nie brakowało treści. Jak robi się zbyt nudno to chociaż obejrzyj: czy to jakiś mem w 6 nowych wersjach, czy to jakiś filmik o hindusie filmującym się przy jadącym pociągu, a może nowy challenge z lizaniem podłogi..? głupot nie brakuje. To nie są informacje , to jest zawartość przemiałowa. Mózg niby coś przeżuwa, ale nic z tego...

Status w życiu: confirmed. Dobra, super, a co dalej?

Mózg mi nie odpisał na e-maila z gratulacjami. Zrobię to najprościej jak umiem, choć chyba prosto nie będzie, bo to tekst o tym, że wszystko jest proste, dopóki mózg dostaje instrukcje co ma robić dalej. U mnie instrukcje zawsze były, checklisty lśniły, dopamina na baczność, a projekty czekały jak pizze na dowóz o 2 w nocy. Tylko że teraz gdy lodówka jest pełna, portfel nie krzyczy o uwagę, mogę wyjść do ulubionej restauracji a powiadomienia mam wyciszone, ja dalej siedzę po nocach i rozkminiam, składam, czytam i analizuję, sklejając coś z niczego, jakbym - jak ten górnik - próbował "wydobyć" nowy blok z własnych oczekiwań, choć nagroda jest już dawno wypłacona. A ja?  (albo mój mózg)  Ciągle nie potrafię tego zatrzymać. Próbowałem poszukać czegoś, z czym się ostatnio mierzę ale nie wiedziałem nawet czego szukać i od czego zacząć. Problem mam taki, że po każdym wow! mój mózg wraca do ustawień fabrycznych i mówi: "fajnie było, ale ja bym jeszcze coś porobił, coś wymyśl...

"co robić, kiedy..." : Problem z uzależnieniem od gier

Kiedy patrzę na współczesne gry, nie widzę już niewinnej rozrywki W poprzednich tekstach pisałem o cyfrowym minimalizmie, o higienie bodźców , o sztuce wyciszania internetu, który coraz częściej zachowuje się tak, jakby był wielkim bazarem. Dzisiejsza technologia nie męczy nas przypadkiem - ona jest zaprojektowana, żeby nas męczyć.  Od cartridga z rynku.. do tego wpisu Zanim w ogóle zaczniemy "rozmawiać" o tym, dlaczego gry zaczynają przypominać soczewki AR dla mózgu, żrą nasz czas, a na końcu zostawiają człowieka z pustką udającą satysfakcję - muszę zrobić jedno zastrzeżenie: nie piszę tego jako ktoś, kto stoi z boku i moralizuje z bezpiecznej odległości, tylko jako człowiek, który przejechał tę trasę i grał tak jak Ty .  Od dziewiątego roku życia, kiedy dostałem Pegasusa  MT-777DX, żyłem w rytmie cartridge’y kupowanych na rynku. Potem był pierwszy PlayStation, taki jeszcze z magicznym laserem, który czasem trzeba było "przerobić" żeby móc grać w gry, które nie...

AR Browsing: moment, gdy klawiatura umiera

AR Browsing: Od zapomnianych pomysłów do cyfrowej rewolucji AR Browsing - przeglądanie rozszerzonej rzeczywistości - to technologia, która wygląda jak jutro, choć powstała jeszcze wczoraj i średnio mi się podoba. Jej rodowód sięga lat 90, kiedy Steven Feiner z Columbia University skonstruował swoje słynne Touring Machine (1997): urządzenie w plecaku, ekran na głowie, czujniki. Idziesz przez miasto a świat ma warstwę komentarza. Tablice informacyjne unoszą się w powietrzu, strzałki pokazują drogę a budynki zyskują opisy, których wcześniej nikt nie widział. Z kolei  Louis Rosenberg w 1992 roku zbudował pierwszy funkcjonujący system AR w Air Force Research Laboratory. System pokazywał wirtualne bariery, wirtualne prowadnice, wirtualne granice. Jeśli próbowałeś coś zrobić, co byłoby niebezpieczne - nie możesz. Jeśli chciałeś iść w konkretnym kierunku - wirtualna prowadnica mogła Cię prowadzić - to był chyba pierwszy, praktyczny system AR. Jednak jeszcze wcześniej,  Ivan Sut...
🔐 Portfele BRC-100 / BSV
Połącz kompatybilny portfel BSV z tym blogiem.
🟢 Portfel połączony
Identity Public Key