Przejdź do głównej zawartości

RSS nie jest martwe.

RSS: Dobre wino kontra sikany bełt z Biedry.

Dzisiejszy internet pewnie by smakował jak sikany bełt: słodki, tani, kolorowy, łatwo wchodzi i następnego dnia boli głowa. Tak teraz jest: scroll, scroll, scroll, reklama, drama, kurs, wojna, piesek, AI, crypto, kolejna reklama, a między tym wszystkim siedzi sobie człowiek - niby obecny ale mentalnie wymęczony. Internet miał nas łączyć, tymczasem połączył głównie reklamy z naszym zmęczeniem.

Cyfrowy Minimalizm - rola czytnikow RSS

Ostatnio przeglądałem sobie bloga takiego gościa, którego od czasu do czasu czytam. Facet techniczny, konkretny, trochę fizyki, trochę systemów, bez marketingowej piany; ogólnie uważam go za bardzo ogarniętego. Na jego stronie był wpis o tym, że przeprowadził się z San Francisco do mniejszego miasta, potem że odciął się od sociali i informacji z głównego nurtu, a na końcu napisał kilka zdań o RSS i o tym, że trafił na ciekawy blog technologiczny i był zawiedziony, bo nie było w nim linka do RSS. 

Miałem takie "Ooo" . To nie tylko ja tak mam. 

Jak już człowiek ma dość internetu w wersji fast-foodowej, to naturalnie zaczyna się rozglądać za czymś, co nie krzyczy. Wracamy więc do rzeczy, które były dobre, zanim ktoś je "zoptymalizował".

Logo RSS

RSS? Wydaje mi się, że ludzie z mojego pokolenia kojarzą skrót RSS (Really Simple Syndication), pamiętają wygląd ikony - bo kiedyś była wszędzie - ale nikt nie miał po co z tego korzystać i nikt nie tłumaczył po co to jest. Dlatego mało kto wie czy był dobry ale czy może być dobry? Chyba może, a jeśli mówimy o RSS w kontekście cyfrowego minimalizmu - to wręcz pasuje idealnie

RSS wraca nie dlatego, że jest nowy.

Ten internet, który widzimy dzisiaj - platformy, social, feedy, insta itp. - nie zostały zaprojektowane po to, żebyś coś przeczytał. Zostały zaprojektowane, żebyś został. Każda sekunda ma wartość, scroll jest sygnałem, każde zatrzymanie kciuka to dane. Nie jesteś czytelnikiem, jesteś parametrem. 

Social media wygrały, bo dały wygodę: jedno konto, wszystko w jednym miejscu, durne filmiki, zdjęcia, bijatyki, wojenki w postach i zero myślenia - kciuk chodzi dalej.  

RSS kompletnie się do tego nie nadaje..
A co on robi?
Pozwala.. czytać.

Więc od lat jest wypychany na margines jak niewygodny. Jest tak mocno niewygodny, bo za jego pomocą, możesz właśnie i tylko.. czytać. To wbrew pozorom wada, bo w czasach, gdy każdy chce mówić, czytanie staje się podejrzane.

RSS odcina bzdury jednym ruchem.

Nie ma komentarzy.
Nie ma reakcji.
Nie ma reklam.
Nie ma algorytmu.

Jest tekst.
Koniec.

RSS jest prosty.

Subskrybuję źródło → dostaję treść.

RSS to sposób automatycznego otrzymywania aktualizacji z ulubionych stron w jednym miejscu, bez ręcznego sprawdzania każdej z nich. Wystarczy dodać adres kanału RSS do czytnika, a nowe treści same się tam pojawiają. Na moim blogu takim adresem, jest ten link: https://www.relax4000.pl/feeds/posts/default. A czym jest ten czytnik RSS? To aplikacja lub strona, do której dodajesz te linki i w której w jednym miejscu, wyświetlają się wszystkie nowe wpisy z obserwowanych stron - działa jak skrzynka na aktualności zamiast e-maili.

Nie zobaczysz podpowiedzi w stylu: "inni też czytali", "polecamy", czy też chwytliwych obrazków z kolorystyką "UWAGA!", bez mierzenia, ile sekund zawiesiłem kursor nad nagłówkiem, bez śledzenia ruchu myszy czy scrolla.

Dzisiejsze platformy żyją z chaosu, mieszania tematów, podkręcania emocji i sprzedawania sensacji. Każda treść jest dziś opakowana w haczyk, że nawet sensowny artykuł musi mieć dramatyczny tytuł, a gdzieś pod spodem mam komentarze ludzi, którzy przyszli się tylko wyżyć. 

Kto w ogóle jeszcze komentuje artykuły?
Komu się chce?
Odpowiedź jest prosta: botom. I ludziom, którzy zachowują się jak boty.

Internetowe komentarze to dziś raczej oddział ratunkowy frustracji niż debata

Na tle tego chaosu, RSS jest mega nudny i właśnie dlatego jest dobry - czytasz tylko to co chcesz, bez śmieci.. no chyba, że sam subskrybujesz śmieci - no ale to już przecież Twoja decyzja a nie algorytmu. 

Nuda to dziś luksus.

Nie ma jednego globalnego licznika RSS, który pokazuje liczbę użytkowników jak TikTok pokazuje wyświetlenia ale są bardzo konkretne sygnały, które mówią coś ciekawego o RSS. Na przykład popularne czytniki typu Feedly, Inoreader i jeszcze kilka innych, raportują stały wzrost liczby użytkowników, czego głównym powodem jest - uwaga, nie zgadniesz -  zmęczenie scrollowaniem, algorytmami i internetem.

RSS nie jest żadnym powrotem do przeszłości ani nostalgicznym gestem w stronę starego internetu - to odmowa picia tego, co dziś masowo leje się z kartonu i wybór co nalewasz do własnej szklanki.

Cześć!


 **Gwarantuję Ci niezmienność moich treści**

Hash artykułu:

ID transakcji: sprawdź OP_RETURN i porównaj jego hash

Komentarze

Popularne posty

Discord kontra Forum – dlaczego Twój mózg tęskni za phpBB

Cyfrowy minimalizm - mniej pingów, więcej spokoju

Not Your Keys? – Krypto, Prawo i Wielkie Nieporozumienie