Otwierasz internet,
jakiś CoinGecko newsletter, Medium, cokolwiek i co jakiś czas ktoś ogłasza, że właśnie przebił barierę 1 miliona TPS, 2 milionów TPS, 10 milionów TPS, a jak się dobrze rozejrzysz, to na pewno znajdzie się i 15 milionów TPS. Jak już zmyślać, to na grubo. Liczby lecą w górę jak w starych reklamach proszku do prania: "teraz o 30% więcej bieli".
Także ten - dziś będzie o blockchain, o TPS i szybkości sieci.
TPS, czyli o czym my tu gadamy
Zanim ktoś się zdąży oburzyć w komentarzach, to doprecyzuję: TPS (transactions per second) to po prostu liczba transakcji, które dana sieć jest w stanie przetworzyć i zapisać w ciągu jednej sekundy. W klasycznych systemach płatniczych, tym TPS chwalą się Visa i Mastercard; w blockchainach TPS stało się ulubionym miernikiem szybkości, bo łatwo go wrzucić na slajd: ładna, okrągła cyferka. W praktyce to nic innego jak przepustowość: ile transakcji jest w stanie przejechać przez sieć w jednostce czasu, przy założeniu, że wszystko idzie idealnie.
Liczby
Ludzie kochają proste liczby, które można pokazać na obrazku. Visa robi około 65 tysięcy transakcji na sekundę w swoim VisaNet - czytasz to i myślisz: łooo to jest ten prawdziwy system, do którego wszyscy chcą aspirować. Ale luzik, za chwilę pojawia się blockchain, który mówi, że zrobimy 10x więcej, 650 tysięcy, a nawet 15 milionów TPS. W Twojej głowie zapala się lampka, BING: "przyszłość - muszę być wcześniej niż inni".
Tak, Twoja lampka jest fajna ale prawie nigdy nie jest podłączona do żadnego bezpiecznika. Nie zapyta czy to był mainnet, testnet, demo, czy plik na jednym superkomputerze. Czy te TPS to realne transakcje, czy symulowane pakiety? Ile węzłów to obsługiwało? jeden? trzy? pięć? No i czy ktoś z zewnątrz mógł to zweryfikować, czy to wpis na zasadzie: zaufaj nam, mamy screeny.
A Ty nawet nie wiesz, że gdzieś na cmentarzu leżą sobie blockchainy, które kiedyś też miały miliony TPS na slajdach, a dziś służą co najwyżej jako przypis w jakiejś publikacji.
Czy to działa?
Cały problem z TPS‑owym kultem polega na tym, że traktujemy liczby oderwane od kontekstu. Trzeba zadać sobie pierwsze pytanie: kto to mierzył? Sami sobie zmierzyli i się pochwalili, jakaś zewnętrzna firma, dostawca infrastruktury czy znajomy działający pod szyldem firmy X? Wpis, że osiągnięto miliony transakcji na sekundę działa na wyobraźnię ale jak już "chcieć wierzyć" to ok, ale to były testy na serwerze za 50 dolarów, czy farma maszyn za pół miliona miesięcznie? Co dokładnie zostało zmierzone? Czy jest jakiś opis topologii, konfiguracji, logów, problemów po drodze. Czy artykuł to po prostu wykres z podpisem: zrobione, dało się, to jest nasz spełniony kamień milowy. A kurs. Cyk! +20%.
BSV, AWS i OVH.
Kilka tygodni temu pojawił się artykuł na stronie Amazona, który zburzył prosty podział na marketing vs rzeczywistość. BSV od zawsze miał narrację, że skalowanie jest możliwe, wielkie bloki, wszystko on-chain. Wiele osób machało na to ręką, część drwiła, bo przecież cena monety leci od kilku lat w dół, więc łatwo wrzucić wszystko do worka dziwnych forków Bitcoina, które nie wyszły. Tylko że Amazon robi coś, czego większość projektów wolałaby pewnie uniknąć: publikuje własny techniczny wpis o tym, jak razem z BSV Association, zbudowali referencyjną architekturę węzła, która utrzymała milion transakcji na sekundę przez dwa tygodnie, bez utraty transakcji, na sześciu rozłożonych geograficznie regionach AWS.
Opisano tam, co to za software (Teranode), ile wcześniej dawał stary node (kilkanaście tysięcy TPS), jak to rozbili na mikroserwisy, jak użyli peeringu (wymiana ruchu) między regionami, jak wyglądało skalowanie krok po kroku, oraz że był to zaplanowany, opisany eksperyment. To nie był slajd z kolejnej jakiejś konferencji o blockchain, tylko techniczny blog światowego dostawcy infrastruktury, który ma wszystko do stracenia, jeśli nagle okaże się, że ściemniał na temat tego, co u siebie odpalał.
Chwilę później OVHcloud dorzuca swoje case study: ten sam Teranode, ten sam cel - 1M TPS w sposób powtarzalny - tylko już na ich serwerach, z informacją, że udało się obniżyć koszty o 40% względem poprzedniej infrastruktury i że nawet małe zespoły są w stanie to osiągnąć na dedykowanych maszynach.
No to szczęka mi opadła.. bo to już nie jest własny wpis na stronie czy post na fejsie, tylko dwie duże zewnętrzne firmy - AWS i OVH - pokazują, jak to było robione, i podpisują się pod tym własną marką. Czy trzeba to traktować jak prawdę objawioną? Nie - ale to inny poziom niż slajd z konferencji gdzie ktoś tylko rzuca liczbą.
Gdzie kończą się testy, a zaczyna real?
Zdaję sobie sprawę, że łatwo jest napisać tekst w stylu, że wszyscy kłamią z TPS i tylko BSV ma rację. Ale to byłoby równie płytkie, jak wierzenie w jakiekolwiek TPS bez kontekstu.
ZNACZENIE ma tu kilka warstw:
- inżynierska:1 milion TPS na poważnej infrastrukturze, opisane przez niezależnych dostawców, to realny pokaz tego, co da się zrobić z UTXO‑wym blockchainem na dzisiejszym sprzęcie, przy określonej architekturze.
- ekonomiczna:Odpowiada na pytanie: ilu graczy na świecie jest w stanie udźwignąć taki węzeł. Czy to jest dla wszystkich, czy dla wyspecjalizowanych operatorów? OVH sugeruje, że da się to spłaszczyć kosztowo, ale nadal mówimy o ambitnym setupie, nie Raspberry Pi w szafce.
- adopcyjna:Nawet jeśli masz 1M TPS, to co na tym chodzi? Jakie są realne przypadki użycia , które potrzebują miliarda transakcji w 15 minut? Kto za to płaci, kto z tego korzysta, kto zbuduje ekosystem wokół takiej przepustowości?
Rynkowa ironia
BSV zaliczyło kosmiczny zjazd ceny z okolic 400-500 USD do poziomów, przy których większość ludzi patrzy na wykres i widzi zdechnięty łańcuch. To jest chyba najlepszy przykład na to, że rynek krypto nie nagradza w pierwszym ruchu czystej inżynierii - on nagradza narrację, płynność, giełdy, marketing, czy ludzie w to wierzą dziś; a dopiero potem: czy to się w ogóle spina technicznie.
Czy TPS ma w ogóle jakieś znaczenie?
Żaden TPS sam z siebie nie rozwiązuje trylematu blockchain (o trylemacie przeczytasz tutaj), nie gwarantuje adopcji, nie tworzy od zera społeczności i nie sprawia, że twoje NFT ma jakąkolwiek wartość poza emocjonalną. To tylko jedna metryka obok opóźnień, stabilności i bezpieczeństwa - tyle że krypto zrobiło z niej coś w rodzaju religijnej liczby. To jest tylko liczba przy warstwie transportu, ale ta liczba mówi coś istotnego: gdzie są dziś fizyczne granice systemu, jeśli weźmiesz odpowiedni software, odpowiedni sprzęt i jeszcze kogoś, komu się chce pisać logikę do tego wszystkiego.
Reszta to już pytania z innej bajki, bardziej z kategorii jak powstawał internet: czy ktoś chce budować realne aplikacje na takim fundamencie, czy istnieją scenariusze, które faktycznie potrzebują tej przepustowości, a nie tylko ładnie wyglądają w roadmapie, czy ekosystem jest w stanie spiąć się ekonomicznie, skoro sam blockchain nie żyje z powietrza, a każdy węzeł to jednak rachunek za prąd.
Wizja?
Odnoszę czasem wrażenie, że BSV próbuje dziś zrobić z blockchaina coś, czym TCP/IP było dla internetu w latach 70 i 80 - zbudować warstwę transportu i sieci, przygotowaną "na przyszłość", zanim jeszcze ktoś dokładnie wie, co na niej powstanie. Aspiruje do bycia takim TCP/IP dla masowych mikropłatności i danych on‑chain, zanim jeszcze świat zdecyduje, czy faktycznie chce mieć tyle rzeczy zapisanych w jednym, globalnym, weryfikowalnym logu.
Gdy powstawał internet, to też nie było tak, że ktoś w DARPA od razu powiedział: "panowie, za 30 lat będziemy scrollować TikToka". Najpierw był protokół TCP/IP - czysty zestaw reguł, jak pakiet ma zostać podzielony, zaadresowany, wysłany, odebrany. Nic z tego nie robiło żadnego Instagrama. Dopiero później, ktoś dołożył HTTP, P2P, ktoś wymyślił WWW, ktoś napisał pierwszą przeglądarkę. I ten pierwotny protokół transmisji danych jest fundamentem pod całą scrollującą cywilizację.
Nie wiem, czy tak będzie wyglądać przyszłość Bitcoin'a (BSV). Sam rynek krypto jest wystarczająco memiczny, żeby przez długie lata nagradzać projekty, które mają ładne historie, a niekoniecznie solidne protokoły. Wszystkie te marketingowe wykresy, artykuły i historie o tym, ile to osiągnięto TPS, po mocno techniczne wpisy AWS i OVH o Teranode - opisujące wprost, jak osiągnięto milion TPS na ich infrastrukturze - pokazują w sumie coś prostego: twarde liczby mogą być jak najbardziej realne, nawet jeśli rynek w pierwszym odruchu, ma to absolutnie gdzieś.
Cześć!
**Gwarantuję Ci niezmienność moich treści**
Hash artykułu:
ID transakcji: sprawdź OP_RETURN i porównaj jego hash
Komentarze
Prześlij komentarz