Przejdź do głównej zawartości

Scroll zamiast relacji

Media społecznościowe "łączą ludzi"

Ta obietnica nie tyle się spełniła, co wypaliła jak neon. Social media są większe niż kiedykolwiek ale z każdym rokiem robią się coraz mniej "społecznościowe". Coraz bardziej przypominają fabryki treści, do których czasem wpadają ludzie, ale nikt już nie pamięta po co właściwie wszedł.

Mężczyzna zastanawia się po co wziął do ręki telefon

Od znajomych do taśmy.

Pamiętam (FB już nie posiadam) jeszcze te czasy, kiedy Facebook był dla znajomych: wchodziłeś, żeby zobaczyć, kto wrzucił zdjęcie z wakacji, kto się właśnie zaręczył, a kto kupił nowe auto. Wtedy wyglądało to jak przedłużenie życia towarzyskiego; czasem się nawet popisało. Jednak ktoś tam w biurze Facebooka, policzył sobie w excelu, że relacje pomiędzy ludźmi nie płacą rachunków. Zaczęły się algorytmy, testy A/B i optymalizacje pod użytkownika. Szybko się okazało, że to czy zobaczysz post koleżanki z pracy, zależy od tego, jak wypada w walce o Twoją uwagę z filmikiem: "10 szokujących rzeczy, jakie robi twój pies, gdy wychodzisz z domu". Zgadnij co wygrało.

Dzisiaj widzę, że przeciętny feed coraz mniej przypomina tablicę znajomych, a coraz bardziej taśmę produkcyjną: trochę ludzi, trochę marek, trochę memów, trochę polityki, trochę reklam, trochę w ogóle nie wiadomo czego - a ty stoisz i masz w ręku tylko jeden przycisk: "lubię to / nie lubię, ale.. i tak obejrzę do końca"

Internet zalewany przez syntetyczną breję.

Jakby tego było mało, do tego wszystkiego wjechała sztuczna inteligencja i treści można dziś generować hurtowo. Posty pisane przez modele, obrazki produkowane na żądanie, filmy, które nigdy nie wydarzył się w realnym świecie ale wyglądają dość dobrze, żebyś się na nie złapał. Serwisy same zaczynają się dusić własnym spamem generowanym tylko po to, żeby nabić kliki, scroll i czas oglądania. Granica między realnym a syntetycznym zaczyna się rozmywać, a my w najlepsze lajkujemy, komentujemy i oburzamy się na sceny, które w ogóle nie miały prawa wydarzyć.

Iluzja kontaktu.

To wszystko daje nam poczucie kontaktu. Dokładnie tak. Nie kontakt - poczucie kontaktu. Masz wrażenie, że jesteś z ludźmi, bo widzisz ich nicki, avatary i roleczki. Powstają relacje, które istnieją tylko w jedną stronę - ty znasz ich, oni nie wiedzą, że istniejesz. Wiesz, co jedzą na śniadanie, kiedy mają gorszy dzień, co ich wkurza i co ich cieszy. A oni wiedzą co najwyżej, że ktoś kliknął serduszko.

Ich treści nie są projektowane po to, żeby coś powiedzieć, tylko po to, żeby złapać cię na sekundę dłużej i przekuć to w zysk ale na pewno nie Twój. Relacja stała się produktem ubocznym procesu monetyzacji. To, że czujesz się bliżej takiego twórcy, jest tylko miłym efektem ubocznym dobrze zaprojektowanego konta.

Zmęczeni, przebodźcowani i.. dalej scrollujemy

Ludzie wiedzą, że są zmęczeni. Mówią o tym. Czują przebodźcowanie, spadek satysfakcji, rosnącą irytację i coraz mniejsze zaufanie do tego, co widzą. I co z tym robią? Dokładnie to samo. Wieczorem ręka sama sięga po telefon.

Ludzie stoją w grupie a po środku stoi laptop

To zaczyna przypominać nawyk ruchowy: jak drapanie się po dupie gdy swędzi - trzeba się podrapać. Jak odblokowywanie telefonu co dwie minuty bez powodu. Nie wchodzisz już na Facebooka, żeby coś sprawdzić - to Facebook wchodzi do ciebie przez powiadomienie albo tę dziwną pustkę w głowie, którą najłatwiej zalać jakimś filmikiem z drugiego końca świata. 

Platformy są zbudowane dokładnie po to.

To nie jest przypadek; ten nieskończony scroll, powiadomienia, czerwone kropki, ktoś zareagował, ktoś odpowiedział, może ci się spodobać, obejrzyj jeszcze jedno - to jest jeden, spójny mechanizm, który działa dokładnie tak, jak został zaprojektowany. 

Masz zostać.

(no chyba, że chcesz to ograniczyć - to zapoznaj się z tym wpisem lub tym wpisem)

I to nie zniknie. To, że ja to widzę, Ty to widzisz a inni o tym mówią. To nie jest Nasza-Klasa, która pewnego dnia po prostu się skończyła. Social media przestały być stronami gdzie mogłeś odszukać starych znajomych i utrzymać z nimi kontakt a stały się infrastrukturą, przez którą przepływają treści, emocje i - przede wszystkim - Twoja uwaga

Kiedyś była ramówka w TV. Ktoś decydował, co leci i kiedy. Dzisiaj decyzja zapada gdzie indziej. W algorytmie, który działa w czasie rzeczywistym i układa ci rzeczywistość kawałek po kawałku, na podstawie tego, co zrobiłeś pięć sekund temu. I robi to wystarczająco dobrze, żebyś nie miał powodu przestać. 

Social media nie łączą ludzi - podłączają ludzi, pod strumień treści i organizują ich uwagę. I najlepiej widać to nie w raportach ani wykresach, tylko w najzwyklejszych miejscach, które kiedyś były tłem dla życia, a dziś są tłem dla scrollowania.

Korytarz, poczekalnia czy kolejka w sklepie.

Cisza..


 **Gwarantuję Ci niezmienność moich treści**

Hash artykułu:

ID transakcji: sprawdź OP_RETURN i porównaj jego hash

Komentarze

Popularne posty

Status w życiu: confirmed. Dobra, super, a co dalej?

Discord kontra Forum – dlaczego Twój mózg tęskni za phpBB

Cyfrowy minimalizm - mniej pingów, więcej spokoju