Przejdź do głównej zawartości

Blockchain w Wordzie.

Nuda

Cześć.

Dopadła mnie ostatnio meeega nuda. Miałem wreszcie trochę świętego spokoju późnymi wieczorami, nikt nic ode mnie nie chciał, nie trzeba nic załatwiać, a siedziałem przed monitorem jak ten kołek. Na komputerze mam kilka gier ale od miesięcy ich nie uruchamiałem. Konsola jest. Leży. Mógłbym ją podłączyć do telewizora, tylko że samo wyciąganie kabli wydawało mi się bardziej męczące niż potencjalna rozrywka. Wiadomości (tych internetowych ściekowych) nie czytam, bo od dłuższego czasu ćwiczę cyfrowy minimalizm i ograniczam codzienne karmienie mózgu cudzymi problemami. Więc siedziałem tak i zastanawiałem się, czy to przez pogodę, czy przez wiek, czy może po prostu mój organizm uznał, że czterdziesty któryś rok życia to odpowiedni moment, żeby ekscytację nowymi grami zamienić na ekscytację dobrze działającym odkurzaczem.

WordSV blockchain hashowanie treści

I co? I jak to z nudów, zaczynam myśleć. A moje myśli od dłuższego czasu krążą wokół blockchaina. Nie dlatego, że śnię o lamborghini, tylko o tym całym kierunku pakowania wszystkiego do blockchaina.  Na początku pomyślałem, że zrobię jakieś rozszerzenie do przeglądarki. Nigdy wcześniej czegoś takiego nie pisałem, więc byłby przynajmniej pretekst, żeby nauczyć się czegoś nowego. Poczytałem trochę w internecie, poklikałem, napisałem i nawet zadziałało ale szybko doszedłem do wniosku, że jest to upierdliwe. Nie, że programowanie jest upierdliwe ale sam pomysł był upierdliwy.

Problem z blockchainem

Bo żeby użytkownik mógł się czegoś dowiedzieć, musi coś zainstalować. Potem pamiętać, że to ma. Potem jeszcze kliknąć i może się zalogować, a i jeszcze pamiętać, jakie jest hasło.  A ja od dawna mam wrażenie, że większość aplikacji blockchainowych cierpi właśnie na tę samą chorobę: są zbudowane przez ludzi, którzy uwielbiają blockchain, dla ludzi, którzy uwielbiają blockchain.

Portfele. Klucze. Frazy seed. Podpisywanie transakcji. Adresy. Sieci. Mosty. Gas fee. Dla entuzjasty to fascynujące. Dla normalnego człowieka to.. nie jest fascynujące 😂

No to po co w ogóle istnieje blockchain? Tak gdyby wywalić ze słownika słowa: krypto, token, DeFi i całej tej nowomowy. No więc co zostaje? [1]Czas. [2]Niezmienność. [3]Możliwość udowodnienia, że coś istniało w konkretnym momencie.

Zamiast iść w smart kontrakty, próbowałem właśnie znaleźć najprostsze zastosowania. I przypomniał mi - sam nie wiem czemu - Microsoft Word.

Jeden przycisk w Wordzie

Przecież większość dokumentów na świecie powstaje właśnie tam. Umowy, regulaminy, raporty, pisma, instrukcje, oferty, projekty. Cała papierologia wcześniej czy później przechodzi przez Worda. No to żeby totalny laik używał blockchaina i nie musiał pamiętać o seedach, trzeba blockchain schować tak głęboko, żeby nawet nie wiedział, że z niego korzysta? No i zrobiłem - jeden dzień roboty ale fajnie przy tym się bawiłem. 

Zrobiłem prosty dodatek do Worda. Piszesz dokument jak zawsze. Niczego nie uczysz się od nowa. Nie zakładasz portfela.  Po prostu piszesz. A kiedy skończysz klikasz na ikonę WordSV. Z boku pojawia się panel. Klikasz "Generuj hash", potem "Zapisz do blockchaina" i gotowe. Ot cała filozofia 😉

Hash dokumentu trafia do blockchaina (Bitcoin SV). W dokumencie pojawia się informacja z identyfikatorem transakcji oraz datą zapisu. Całość działa zaskakująco elegancko jak na coś, co powstało z czystej nudy. Word uruchamia się normalnie, obok działa FastAPI w Pythonie, sam dodatek napisałem w TypeScripcie, trochę HTML-a, trochę CSS-a, trochę klejenia wszystkiego razem. Paradoksalnie więcej czasu zajęło mi sprawienie, żeby okienko wyglądało przyzwoicie, niż napisanie logiki.

Tak sobie pomyślałem, że najciekawszą częścią tego projektu nie jest wcale część techniczna. Najciekawszy jest sam pomysł.

Blockchain ma być nudny

W wielu firmach obieg dokumentów nadal opiera się na czymś takim: powstaje dokument, idziesz do sekretariatu, rejestrujesz, dokument dostaje numer z dziennika korespondencji a w dzienniku czym ten dokument jest i formalnie wszystko się zgadza. To standardowa procedura, która działa od lat. Jest tylko jeden problem - numer z dziennika potwierdza, że dokument został zarejestrowany, ale nie potwierdza, jaka dokładnie była jego treść.

Jeżeli ktoś zgubi oryginał, może później odtworzyć dokument, wpisać ten sam numer, tę samą datę, przybić podobną pieczątkę i stworzyć coś, co na pierwszy rzut oka wygląda całkowicie wiarygodnie. Numer się zgadza. Data się zgadza. Pieczątka. Tylko dokument nie jest już tym samym dokumentem. I tutaj blockchain zaczyna mieć dla mnie sens. Jak cyfrowy notariusz. Nie interesuje go, co znajduje się w środku dokumentu i nie przechowuje jego treści. Zapamiętuje jedynie, że dokładnie taki zestaw danych istniał w konkretnym momencie czasu. I tyle.

Sam prototyp działa u mnie lokalnie. Mam postawione środowisko oparte na Node.js oraz FastAPI w Pythonie, a dodatek do Worda komunikuje się z lokalnym API. Technicznie nie jest to nic szczególnie skomplikowanego. Tak naprawdę najwięcej pracy zajęło przygotowanie interfejsu i samej integracji z Wordem, a nie logika działania.

W wersji komercyjnej (jeśli miałaby zaistnieć) użytkownik nie powinien widzieć praktycznie niczego związanego z blockchainem. Żadnych portfeli. Żadnych seedów. Żadnych kluczy prywatnych. Żadnego podpisywania transakcji. Użytkownik powinien po prostu pisać dokument tak, jak robi to od lat. Kiedy uzna, że dokument jest gotowy, klika jeden przycisk. W mojej wersji są to przyciski "Wygeneruj hash" i "Zapisz do blockchain", chociaż równie dobrze mógłby zostać tylko jeden z prostym komunikatem: „Czy chcesz zapisać dokument w rejestrze?”. Reszta wydarzy się w tle.

Cały proces publikacji mógłby obsługiwać firmowy punkt API. Word wysyłałby jedynie hash dokumentu, a infrastruktura po stronie organizacji zajmowałaby się wszystkim pozostałym: budowaniem transakcji, podpisywaniem, wysyłką do sieci i archiwizacją danych. Dla pracownika byłoby to równie naturalne jak zapisanie pliku albo wydrukowanie dokumentu.

Tak naprawdę. Nie mam czasu ani specjalnej chęci rozwijać tego projektu dalej. Traktuję ten wpis bardziej jako pokazanie pewnej koncepcji niż prezentację produktu. Im więcej obserwuję rynek, tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że właśnie w takim kierunku powinny zmierzać rozwiązania blockchainowe dla firm. Administrator konfiguruje środowisko, ustawia serwer, wpisuje adresy API, instaluje potrzebne komponenty, a użytkownik nie musi wiedzieć nawet, czym jest blockchain. Ma po prostu wykonać swoją pracę i nacisnąć "Wyślij".

A tutaj masz WordSV w praktyce:

Cześć!



Płacę za czytanie mojego bloga. Dowiedz się więcej.

 **Gwarantuję Ci niezmienność moich treści**

Hash artykułu:

ID transakcji: sprawdź OP_RETURN [tag Relax4000] i porównaj jego hash

Komentarze

Popularne posty

Status w życiu: confirmed. Dobra, super, a co dalej?

Discord kontra Forum – dlaczego Twój mózg tęskni za phpBB

Python Bitcoin bsv-sdk: pierwsza transakcja

🔐 Portfele BRC-100 / BSV
Połącz kompatybilny portfel BSV z tym blogiem.
🟢 Portfel połączony
Identity Public Key